|
Od 25 września do 25 października w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu oraz Oświęcimskim Centrum Kultury można było oglądać wystawę sztuki współczesnej zatytułowaną „Nowy Dwudźwięk / Neuer Zweiklang”, prezentującą prace współczesnych artystów pochodzących z Oświęcimia i Dachau.
Wystawa oraz towarzyszący jej katalog przygotowana została w językach polskim i niemieckim. Ekspozycji towarzyszył znakomity plakat autorstwa Romana Kalarusa.
Nowy Dwudźwięk był ekspozycją niezwykłą pod wieloma względami. Był spotkaniem pomiędzy artystami wywodzącymi się z Oświęcimia i artystami z Dachau - spotkaniem twórców różnych pokoleń, tworzących w różnorakich technikach – od będącego pierwiastkiem każdej ze sztuk wizualnych rysunku, przez malarstwo, po formy przestrzenne – rzeźby i instalacje. Wystawa wyrosła nie tylko z chęci zaprezentowania niezwykłego bogactwa artystycznego życia obu miast, dla wielu ludzi do dziś będących symbolami śmierci, była także kolejnym wydarzeniem rocznicowym. Oto 20 lat temu – we wrześniu 1989 roku w Oświęcimiu – w trudnych realiach jeszcze rodzącej się nowej Polski – kilku artystów z Dachau pokazało swoje prace, rozpoczynając trwającą do dziś wymianę, nie tylko na polu sztuki. - Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy że to wydarzenie było jedną z wielu cząstek, które przez lata złożą się na konstrukcję nie tylko nowej Polski ale i nowej Europy. Sącząc Żywca i Paulanera nawet nie przypuszczaliśmy, że za miesiąc upadnie mur berliński, ze za rok upadnie Sowieckij Sajuz, że setki i tysiące takich małych przedsięwzięć jak nasze będą ważnym elementem w budowie, nowej - wspólnej europejskiej przyszłości. Wtedy, we wrześniu 1989, poza strefą marzeń były zarówno zjednoczone Niemcy, jak i wejście Polski do NATO i Unii Europejskiej. Byliśmy za mali wobec rozgrywającego się wobec nas teatru historii – napisał we wstępie do katalogu towarzyszącego ekspozycji „Nowy Dwudźwięk” jej kurator, oświęcimski artysta Paweł Warchoł. - Artyści z Dachau, którzy 20 lat temu zaprezentowali swoją sztukę, jako odpowiedź i komentarz do tego, co zdarzyło się w Auschwitz, mają w naszym Domu miejsce szczególne. Szczególny jest dla nas, oświęcimian także fakt, iż dwadzieścia lat po tamtym wydarzeniu ich dzieła zostaną wyeksponowane wspólnie z pracami twórców z naszego miasta – mówił dyrektor MDSM, Leszek Szuster. Ale ostatnie 20 lat kontaktów między Oświęcimiem i Dachau to nie tylko intensywna wymiana artystyczna – to także wciąż ożywione kontakty miedzy szkołami zawodowymi, znaczenie których podkreślali obecni podczas wernisażu 25 września nadburmistrz Dachau Peter Bürgel i starosta Hansjörg Christmann. Na otwarciu obecni byli także przedstawiciele samorządu miasta i powiatu Oświęcim – prezydent Janusz Marszałek i starosta Józef Kała. Po raz kolejny zatem dzięki inicjatywie artystycznej pojawiła się możliwość rozmów, poszerzenia kontaktów i wzajemnej wiedzy o sobie, która z pewnością procentować będzie w kolejnych latach. To, co jednak najistotniejsze w spotkaniu – to niezwykła konfrontacja pomiędzy dokonaniami 13 twórców, która rozegrała się na naszych oczach. Na ekspozycji – podzielonej wzorem wystawy „Artyści z Dachau” sprzed 20 lat – pomiędzy dwa ważne kulturalne ośrodki Oświęcimia: OCK i MDSM, zgromadzonych zostało kilkadziesiąt prac twórców, których renoma i osiągnięcia wykraczają daleko poza lokalne ramy obu miast. To właśnie powiązanie twórców z dwoma symbolicznymi miastami stanowiło klamrę, spinającą ów niezwykły kalejdoskop artystycznego spojrzenia – nie tylko na aspekty związane z przeszłością Oświęcimia i Dachau. Choć, przyznać trzeba – bardzo wiele z prezentowanych prac – jeśli nie wprost to symbolicznie – transponowało na język sztuki trudne do wyrażenia słowami odczucia związane z przeszłością. Oglądaliśmy przejmujący „Płaszcz dla Dachau” utkany przez Esther Glück z trawy z Miejsca Pamięci, ale też oniryczny „Wirkenbald” – rysunek Heiko Klohna pokazujący brzozowy las, którego smutna konotacja wryta jest w świadomość każdego niemal mieszkańca miast dotkniętych przekleństwem miejsc kaźni. Były wreszcie na wystawie liryczne rysunki Floriana Marschalla przedstawiające polne zioła – owe maleńkie kawałki uzdrawiającej mocy Ziemi, stawiającej milczący i kruchy, a jednak odwieczny opór niszczycielskiej działalności człowieka. Refleksja o Auschwitz i Dachau nie była jednak jedyną, przed jaką postawiony został widz. Artyści opowiadali o człowieku na rozmaitych płaszczyznach. Pojawiły się portrety, w tym znakomity cykl rysunków Pawła Warchoła czy wyłaniające się spoza nierówności warstwy malarskiej „niedopowiedziane” twarze Mariana Kasperczyka. Snuli refleksję egzystencjalną - jak choćby w znakomitej monumentalnej „chwilowości”, w której rzeźbiarz Wolfgang Sand, przecząc gatunkowemu ciężarowi zastosowanych materiałów, tworzących konstrukcje o zaskakujących konstelacjach, zobrazował ulotność czasu i kruchość ludzkiego życia. Intelektualny dialog z widzem przy pomocy słów i niepokojącego lecz zadziwiająco dekoracyjnego mariażu drewna i metalu prowadził Waldemar Rudyk. Były na wystawie formalnie czyste, klasycyzująco chłodne rzeźbiarskie postacie Agaty Agatowskiej, których beznamiętności ostro przeciwstawiały się niespokojne brązowe kompozycje Remigiusza Dulki o silnym erotycznym zabarwieniu. „Nowy Dwudźwięk” był również refleksją o sztuce – albo – jeśli spojrzymy w szerszym kontekście – duchowym dorobku człowieka. W barwnych kompozycjach malarskich Józef Hołard opowiadał swoje impresje na temat jednego z najbardziej zadziwiających tworów ludzkiego geniuszu – kamiennego miasta Petry. Połączenie różnorakich materiałów i technik: metalu, druku, ceramiki jest tematem inspirującym Monikę Siebmanns do tworzenia reliefowych kompozycji rzeźbiarsko-graficznych. Silnymi kontrastami – tym razem barwnymi - operuje Heinz Eder w poetycki sposób opowiadając o zmaganiach światła i mroku. Dopełnieniem wielowątkowości ścieżek ludzkiego umysłu – ale także wystawy „Nowy Dwudźwięk” – były intelektualne obrazy-grafiki Ralfa Hanriedera, konceptualne zapisy geometrycznej logiki naszego myślenia zaklęte w kaligraficzne formy „współrzędnych”.
Joanna Klęczar
Wczesna wiosna 1989 r. Do Oświęcimia przybywa grupa artystów z Dachau, to ich pierwsze spotkanie z Oświęcimiem, dla większości pierwsza wizyta w Polsce. Przywitał ich szary, brudny kraj, z pustymi sklepami i śmierdzącymi barami. Rzeczywistość ówczesnego komunizmu, która wtedy dla nas była już nie do zniesienia, wszystkich przybyłych z „lepszej” Europy wręcz przygniatała swoją nędzą, wprawiała ich w przygnębienie i zakłopotanie. Dosłownie pytali nas - jak można tu żyć?
Gdy rozmawialiśmy w Oświęcimiu o aspektach organizacyjnych wystawy „Artyści z Dachau”, które wymagały wielu biurokratycznych, a nawet politycznych zabiegów w Warszawie finalizowano rozmowy „okrągłego stołu”. Dla nas - Polaków budziła się wtedy nadzieja, zachód traktował jako ciekawostkę -„kolejny” eksperyment w sowieckiej strefie.
W czerwcu i lipcu wszelkie sprawy związane z organizacją wystawą zostały załatwione, zawdzięczaliśmy to zaangażowaniu i przychylności wielu osób zarówno tu w Polsce jak i w Niemczech.
Polska wtedy była w euforii, sytuacja polityczna zmieniała się z dnia na dzień. Mimo tego, że gospodarka była w ruinie, inflacja osiągała 70 %, półki sklepowe nadal były puste, my świętowaliśmy. Ekipa Lecha Wałęsy zorganizowana w Komitety Obywatelskie odniosła wielkie zwycięstwo w pierwszych „trochę” demokratycznych wyborach. W państwowej, jeszcze wtedy komunistycznej telewizji usłyszeliśmy, że „dzisiaj w Polsce upadł komunizm”. Dwa miesiące później premierem zostaje Tadeusz Mazowiecki, rozpoczyna się budowa nowej, opartej na gospodarce rynkowej – demokratycznej Rzeczypospolitej Polski.
Gdy pod koniec sierpnia Laszlo Szoke przewoził, a raczej przemycał (żadnych wymaganych dokumentów transportowych nie załatwialiśmy) prace na wystawę z Budapesztu do Oświęcimia, w drugą stronę pędziły setki trabantów oznakowane owalną tabliczką z zapisem DDR. Kilka miesięcy wcześniej Erich Honecker w Berlinie stwierdził ze mur berliński będzie istniał 50 albo 100 lat, tysiące mieszkańców NRD jego słowa wzięło bardzo serio i w oczekiwaniu na wizy oblegli ambasady zachodnioniemieckie w Pradze, Budapeszcie i Warszawie.
Wrzesień 1989 r., otwarcie wystawy w Artystów z Dachau w oświęcimskim Domu Kultury, później w Międzynarodowym Domu Spotkań w Oświęcimiu, tłumy publiczności, gospodarze, goście i artyści z Niemiec,
Sukces. Rozmowy o przeniesieniu wystawy w następnym – 1990 r. do prestiżowej Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach. Spotkania, dyskusje, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. O sztuce, o historii o KL Auschwitz i KZ Dachau o dzisiejszych problemach obu miast, o nas i o Was. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy ze to wydarzenie było jedną z wielu cząstek, które przez lata złożą się na konstrukcję nie tylko nowej Polski ale i nowej Europy. Sącząc Żywca i Paulanera nawet nie przypuszczaliśmy, że za miesiąc upadnie mur berlińskie, ze za rok upadnie Sowieckij Sajuz, że setki i tysiące takich małych przedsięwzięć jak nasza będą ważnym elementem w budowie, nowej - wspólnej europejskiej przyszłości. Wtedy we wrześniu 1989 poza strefą marzeń było zarówno zjednoczone Niemcy jak i wejście Polski do NATO i Unii Europejskiej. Byliśmy za mali wobec rozgrywającego się wobec nas teatru historii.
Październik 2008. Hallo Heiko. Morgen. Słuchaj, w przyszłym tygodniu jestem w Pradze i na Biennale Rysunku w Pilźnie, będziecie w przyszły piątek w domu (...) O.K. , w takim razie przyjadę około osiemnastej, będę pod Monachium to zadzwonię. Pozdrów wszystkich w Dachau. Auf wiedersehen.
|