Home Kultura Biennale Plakatu Sztuką w politykę

Menu

Newsletter












Użytkownicy

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości 


Sztuką w politykę

W otaczającej rzeczywistości plakat staje się najgorętszym towarem w okresie przedwyborczym. Uśmiechnięte, wypudrowane, zmultiplikowane twarze, a pod nimi nazwiska, partie i nr list wyborczych – ryją w naszej pamięci krótkotrwały ślad, który znika wraz z opadającą po wyborach gorączką zwycięstwa lub przegranej. Owszem, pojawiają się i przedwyborcze hasła, niestety, jak się później okazuje, bez pokrycia. Wielu stać na bilboardy – to taki większy format plakatu, bardziej przytłaczający i droższy, ale i do jego rozmiarowej siły wyrazu szybko się przyzwyczailiśmy.  Wszystko to jednak nie ma nic wspólnego z plakatem społeczno – politycznym, którego już II Biennale odbyło się w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu 17 października br.

Wernisaż wystawy przyciągnął liczne towarzystwo – i tych z obowiązku, i tych z ciekawości, i tych, co wierni są MDSM we wszelkich przedsięwzięciach tej instytucji. Obcując z wybranymi tylko plakatami (bo nie wszystkie nadesłane z całego świata prace mogły się pomieścić w salach wystawowych Domu – 173 autorów z 18 państw), nie można się było oprzeć wrażeniu, że poza dawaniem przyjemności czysto estetycznej zaprezentowane prace skłaniają, oczywiście, do refleksji, ale przede wszystkim do dyskusji i to w podwójnym wymiarze: po pierwsze – poruszania tematów, o których mówią artyści, a po drugie – miejsca i znaczenia tego rodzaju sztuki, którą z rozpędu można by nazwać użytkową, stosowaną,  ale która, niestety, ograniczona dziś została do sal wystawowych. Owszem, te dzieła prowokują, bo siła ich wyrazu jest niezaprzeczalna, ale nikt nimi nigdy nie oklei miasta, a raczej funkcjonować będą w pojedynkę, w antyramie, zawieszone na ścianie jak  - co prawda z tekstem – ale obraz.

MDSM to instytucja, której powołaniem jest działalność edukacyjno – wychowawcza, bazująca na szczególnym miejscu pamięci, jakim jest były obóz koncentracyjny Auschwitz – Birkenau. Tu mówi się o trudnej historii, o prawach człowieka, o zagrożeniach dla wolności istniejących także we współczesnym świecie. Ale MDSM to również miejsce pretendujące do miana propagatora szeroko pojętej sztuki. Dzieje się to na Salonach Poezji, spotkaniach z literaturą („Literatura i pamięć”), na różnego rodzaju warsztatach – plastycznych, teatralnych, fotograficznych – organizowanych tu dla młodzieży. Jednak przyznać trzeba, że najpełniej i chyba na najwyższym poziomie artystycznym wszystkie wymienione wyżej cele realizuje MDSM właśnie podczas Biennale Plakatu Społeczno – Politycznego.

Sama historia powstania tego projektu tkwi głęboko w wymowie, jaką ma Oświęcim. Jednak nie powstał z tego pomysłu konkurs o charakterze martyrologicznym. Jak piszą organizatorzy w katalogu do wystawy: „ Problemy, jakie znalazły odzwierciedlenie w nadesłanych pracach to szeroko pojęte prawa człowieka do godności, wolności i życia bez wojen i prześladowań, problemy rasowe, problemy społeczne kobiet i dzieci, a także kwestie ekologiczne i ochrony zdrowia.” Już sam katalog, co warto zauważyć, utrzymany został w podobnej konwencji stylistyczno-graficznej, jak poprzedni i może stanowić część zapoczątkowanej dwa lata temu kolekcji.

Bardzo interesującą propozycją na tegorocznym biennale okazała się dyskusja panelowa pod hasłem „Sztuką w politykę”. Poprowadził ją dyrektor MDSM Leszek Szuster, a dyskutantami, którzy przedstawili swój punkt widzenia na relacje sztuki i polityki byli: senator RP Janusz Sepioł i Konsul Generalny RFN w Krakowie Thomas Gläser.

Jako historyk sztuki i architekt z wykształcenia, Janusz Sepioł swoje rozważania rozpoczął od staroegipskiego reliefu, przedstawiającego wyprostowanego Ramzesa II, który z rydwanu godzi strzałą w nieprzyjaciela. Przywołał także rzymski łuk Tytusa ku czci tryumfującego cesarza oraz długą salę w Ermitażu, obwieszoną portretami 400 generałów walczących z Napoleonem. „ Sztuka w służbie polityki jest z zasady sztuką zwycięzców. Dzisiejsza wystawa pokazuje jednak sztukę wychodzącą z pozycji przegranego, realizowaną na rzecz zagrożonych i skrzywdzonych. Istotą współczesnej sztuki zaangażowanej jest opcja na rzecz słabszych. Ta sztuka kontestuje, podważa status quo, stawia pytania: po czyjej jesteś stronie? Przeciw czemu żyjesz? Na co nie ma twojej zgody z powodów fundamentalnych?

Zaprezentowane tutaj prace odwołują się do konkretnej ikonosfery adresata, trafiają w emocje i dają się odczytać. Najczęściej stosowanym zabiegiem artystycznym jest właśnie podważanie utartych stereotypów, stawianie obrazów, pojęć w nowej relacji, łamanie kodu.”

Dr Thomas Gläser, z wykształcenia politolog, a prywatnie – miłośnik sztuki – postanowił skoncentrować się na czasach nowożytnych i zacytował, ku refleksji publiczności, pierwszego prezydenta RFN: „Z kulturą można uprawiać politykę, ale z polityką nie można uprawiać kultury.” Dla zilustrowania ogromnego wpływu artystów – dziennikarzy, pisarzy, mistrzów rysunku – na politykę i prawa człowieka, w zależności od czasów i reżimu, posłużyły dr Gläserowi trzy konkretne przykłady.

Pierwszym był sposób, w jaki hitlerowcy obchodzili się z krytykami narodowego socjalizmu. Konsul pokazał zdjęcie esesmana stojącego naprzeciwko dziennikarza Carla von Ossietzky – pacyfisty, republikanina, członka ruchu oporu, wydawcy krytycznego czasopisma w Berlinie, laureata Pokojowej Nagrody Nobla za rok 1935, której osobisty odbiór został uniemożliwiony przez rząd nazistowski. Deportowano go do obozu koncentracyjnego, a jego jedyną zbrodnią był fakt, iż zwracał uwagę opinii publicznej na łamanie traktatu wersalskiego poprzez remilitaryzację Niemiec po pierwszej wojnie światowej.

Jako drugi przykład posłużyła słynna sprawa Alfreda Dreyfusa – francuskiego oficera pochodzenia żydowskiego, oskarżonego o zdradę na rzecz Niemiec. Uratował go krzyk protestu pisarza Emila Zoli, którego skazano za to na rok więzienia i pogróżkami zmuszono do ucieczki do Anglii. Niemniej jednak Dreyfus, po ponownym procesie, został ułaskawiony przez prezydenta, przyjęty ponownie do armii, a nawet odznaczony Legią Honorową.

Trzeci przykład to twórczość niemieckiego grafika i plakacisty, Klausa Stecka, która dzięki swej drapieżności i dobitnemu obnażaniu interesów określonych grup społecznych wywiera ogromny wpływ na społeczno-polityczne plakaty wyborcze w Niemczech, stając się ich prowokacyjną, aczkolwiek głęboko prawdziwą parafrazą.

Paweł Warchoł, artysta grafik z Oświęcimia, kurator wystawy, zwrócił uwagę na rolę artystów w kreowaniu historii świata. Obrazy historyczne Matejki czy te literackie z kart powieści Sienkiewicza są przecież zafałszowane i tendencyjne, ale mocno utrwalone w zbiorowej świadomości historycznej.

„U Polaków jest za dużo poezji w polityce i za dużo polityki w poezji” – na to prześmiewcze zdanie Bismarcka powołał się w swoich rozważaniach na temat polityki w sztuce i sztuki w polityce Joachim Russek, przewodniczący Rady Fundacji na Rzecz MDSM i dyrektor Centrum Kultury Żydowskiej w Krakowie. I rzeczywiście – polskiej polityce często przychodzili w sukurs artyści, by przywołać tu choćby Mickiewiczowskie „Dziady” czy „Wesele” Wyspiańskiego. Historia pokazała, że dało to niewyobrażalne rezultaty, graniczące z cudem. Było to rzeczywiste strzelanie sztuką, w tym wypadku – sztuką słowa – w zaborczą politykę sąsiadów, jak i we własną gnuśność i partykularyzm interesów.

„Polityka nie powinna traktować sztuki jako margines. A z drugiej strony – czyż sztuka nie złagodziłaby w jakiejś mierze politycznych obyczajów?” Joachim Russek wprost zasugerował obecnym na sali politykom mecenat nad kulturalnymi przedsięwzięciami konkretnych instytucji. Ale nie zadał odwiecznego pytania: jaki byłby wpływ mecenasa na finansowana przez niego sztukę?

II Biennale Plakatu Społeczno – Politycznego w Oświęcimiu pokazało, że sztuka tego rodzaju nadal wskazuje i uwypukla tematy nierozwiązane, zaognione, bolące. Odgrywa przez to niebagatelną rolę w budzeniu wrażliwości odbiorcy i choćby dlatego jest bardzo potrzebna. W osiąganiu tego celu spełnia się jej powołanie, ale nie znaczy to, że osiąga swój cel, którym byłoby przełożenie treści plakatu na określone działania. Można powiedzieć, że plakat przeszedł pewną drogę od skrajnej propagandy (zwłaszcza na usługach reżimu) do kontestacji otaczającej rzeczywistości. A może inaczej: owa kontestacja bezprawia i niesprawiedliwości jest jednocześnie propagandą na rzecz człowieczeństwa i kierunkiem, w którym powinna podążać nie tylko polityka, ale przede wszystkim społeczeństwo.

Małgorzata Gwóźdź

 

 

 

Poprawiony: poniedziałek, 21 grudnia 2009 09:21
 
art_symbol