Słowa w służbie nienawiści

IV Konferencja pt. Słowa w służbie nienawiści

Ponad 130 edukatorów, nauczycieli, dziennikarzy, przedstawicieli miejsc pamięci oraz organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka wzięło udział w czwartej edycji Ogólnopolskiej Konferencji „Auschwitz i Holokaust na tle zbrodni ludobójstwa w XX wieku. Słowa w służbie nienawiści”. Odbyła się ona na początku czerwca w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży i Miejscu Pamięci Auschwitz.

- Co roku rozmawiamy na temat Holokaustu i II wojny światowej, ale nie tracimy z oczu tego, co dzieje się współcześnie w świecie. Dlatego też podczas i tej konferencji mówiliśmy nie tylko o mechanizmach propagandy i języku nienawiści w III Rzeszy oraz w czasach stalinowskich, ale i o tym, że te mechanizmy i ten język są stosowane również dzisiaj i prowadzą do kolejnych zbrodni, jak te w Rwandzie czy w krajach byłej Jugosławii – mówi dr Alicja Bartuś, wiceprzewodnicząca Zarządu Fundacji na rzecz Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu.

- Zastanawialiśmy się, jak to się dzieje, że np. słowa o wolności, pokoju, sprawiedliwości mogą być przygotowaniem do ludobójstwa, a za słowem „porządek” może się kryć bezwzględna eksterminacja ludzi? – dodaje Andrzej Kacorzyk, dyrektor Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście. - Trzeba też pamiętać, że mówienie tylko o słowach może ten temat zawęzić, bo słowa to również mimika czy sztuka.

Z kolei dr Piotr Trojański, z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, zwraca uwagę, że bardzo łatwo werbalna forma ataku może przerodzić się w fizyczną. - Obie te formy wynikają z uprzedzeń społecznych - wyjaśnia. - Dlatego od wieków mowa nienawiści wykorzystywana była przez różne reżimy jako narzędzie propagandy. Za jej pośrednictwem starano się wzbudzić w ludziach nienawiść do innych lub uzasadnić i usprawiedliwić działanie władzy w stosunku do nich. Wiedza na temat sposobów oddziaływania werbalnego na ludzi jest kluczowa dla uświadomienia sobie zagrożeń, jakie niesie mowa nienawiści. W konsekwencji może okazać się ona kluczowa dla zapobiegania zbrodniom przeciwko ludzkości i ludobójstwu.

Pionierski charakter oświęcimskiej konferencji podkreśla dr Jolanta Ambrosewicz-Jacobs, dyrektor Centrum Badań Holokaustu UJ, która od lat prowadzi wykłady w USA. – W Stanach większość ośrodków akademickich zajmujących się Holokaustem prowadzi jednocześnie badania i edukację na temat innych ludobójstw. Poza Stanami robi się to niezwykle rzadko. Oświęcimska konferencja należy do tych nielicznych, na których zwraca się uwagę, że istnieje rozdźwięku pomiędzy edukacją o Holokauście i edukacją o prawach człowieka – mówi dr Ambrosewicz-Jacobs.

W Europie niektórzy naukowcy, publicyści i politycy nadal oburzają się na wszelkie próby porównywania nazizmu i komunizmu, ich metod, skali represjonowania i eksterminacji mas, w tym – zasad funkcjonowania systemów obozów i realiów tychże miejsc. Dzięki wysiłkowi części badaczy i edukatorów oraz interdyscyplinarnym konferencjom, do świadomości społecznej coraz silniej przebija się teza o konieczności czynienia tego typu porównań – i to na wielu płaszczyznach, w celu dokładniejszego poznania mechanizmów zbrodni.

Organizatorami oświęcimskiej konferencji byli: Fundacja na rzecz MDSM oraz PMA-B, Fundacja Pamięci Ofiar Obozu Zagłady Auschwitz-Birkenau we współpracy z Fundacją im. Róży Luksemburg, Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Instytutem Historii Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie.

wystawa zdjęć wojennych Marka Ivo Wachowicza

- Dane mi było być w miejscach, gdzie działa się historia, gdzie dramaty ludzkie przeplatały się z radością istnienia, ból ze szczęściem, gniew z pokorą… To, co widziałem, starałem się zapisać na kliszy fotograficznej – mówi Marek Ivo Wachowicza, którego wystawa zdjęć wojennych towarzyszyła konferencji „Auschwitz i Holokaust w tle zbrodni ludobójstwa w XX wieku. Słowa w służbie nienawiści.” Jej otwarcie poprzedził panel dyskusyjny na temat obrazu wojen w mediach, w którym obok fotoreportera, wzięli udział dziennikarzy: Jerzego Filara i Jana Piekło. Wszyscy byli na wojnie w b. Jugosławii.

Jednak Marek Wachowicz i Jerzy Filar najwięcej czasu spędzili w Afryce. W 1993 roku znaleźli się w Mogadiszu. Po drodze do Somalii byli też w Tanzanii, Ugandzie, Etiopii i Dżibuti. Z podróży przywieźli nie tylko zdjęcia i reportaże poświęcone wojnie, ale także opisy zwykłych ludzi i spotkań, których doświadczali. W 1994 roku polecieli do Rwandy i Zairu. Potem był jeszcze Irak. Kiedy wybuchła wojna w Afganistanie – zostali w domu...

(AB)

Fundusz Neumannów

SZANSA NA STYPENDIUM

XVI edycja konkursu
"Stypendium dla najzdolniejszych"

znamy laureatów edycji na rok akademicki 2015/2016

szczegóły