Młodzież

Młodzi o swojej współpracy z MDSM:

Moja przygoda z MDSM zaczęła się we wrześniu 2006 roku. Niewątpliwie, cztery lata współpracy z tą instytucją w dużym stopniu ukształtowały mnie. Duży wpływ na to mieli też ludzie - tak bardzo różni - których tu poznałem: z różnymi pomysłami na życie, różnymi sposobami bycia i poglądami. Ludzie różni, jednak mający cechę wspólną: otwartość na świat. Zdaje się, że otwartość to domena Domu Spotkań i osób z nim związanych. Jestem pewien, że każda z tych osób miała jakiś wpływ na moje życie. Mniejszy czy większy, nieistotne. Jakiś – na pewno. Dziś MDSM jest dla mnie instytucją, którą nie mijam obojętnie. Nie wiem jak potoczą się moje dalsze losy. Wiem jednak, że skierowanie kroków tu, na ulicę Legionów 11 było zdecydowanie dobry posunięciem. Chciałbym mieć pewność, że gdziekolwiek będę i kimkolwiek będę to zawsze będę mógł powiedzieć, iż Dom Spotkań był i jest dla mnie drugim Domem.
Długo szukałem miejsca, w którym mógłbym poszerzyć swoja wiedzę na temat świata i tak znalazłem się w Domu Spotkań. Poznałem tam wielu ciekawych ludzi. Miałem okazję brać udział w seminariach. Przełamałem swoje uprzedzenia. Nigdy nie zapomnę spotkania na seminarium z wnuczką Nelsona Mandeli i rozmów o jej dziadku...
Uważamy się za obywateli świata, a w rezultacie wiemy o nim tak niewiele. Zajęcia w MDSM otworzyły mi na niego oczy...
W bieganinie codzienności człowiek nawet nie ma czasu, żeby włączyć telewizor i dowiedzieć się, co dzieje się na świecie. Czasami zdarza się, że nawet nie wiemy o rzeczach, które są bardzo istotne w światowej historii, gospodarce czy kulturze... Dzięki wiedzy zdobytej w Domu Spotkań obaliło się wiele zakorzenionych we mnie stereotypów i na pewno stałam się bardziej tolerancyjnym człowiekiem wobec innych. Tu ukształtowało się moje spojrzenie na świat. Myślę że w ten sposób powinny w szkole wyglądać lekcje historii.
Jestem przekonana, że jeżeli ludzie wiedzieliby o świecie więcej, to staliby się bardziej otwarci względem siebie oraz nie byliby tak obojętni wobec problemów innych.
Zawsze będę pamiętać o tym, że każdy człowiek, bez względu na narodowość, kolor skóry, wyznanie czy poglądy polityczne ma swoje prawa, które muszą być przestrzegane. Ich nie szanowanie prowadzi bowiem do tragedii takich jak Nankin, Rwanda czy Auschwitz.
Uważam, że każdy człowiek powinien wiedzieć więcej o historii świata, w którym żyje. Ta historia jest częścią nas i nie można o niej zapomnieć. O wielu tragicznych wydarzeniach z dziejów ludzkości należy mówić, aby nigdy nie dopuścić do ich powtórzenia się.
Mimo, że nie da się zapamiętać wszystkiego o czym rozmawiamy na spotkaniach, jednak bardzo dużo zostaje w głowie. Różne tematy stają się często później kwestiami dyskutowanymi w innych miejscach. Nigdy nie zapomnę ludzi i atmosfery naszych spotkań w MDSM.
Miałam okazję zastanowić się nad relacjami zachodzącymi między jednostką a władzą. Zachęciło mnie to do aktywności w walce o prawa człowieka. Przeraża mnie bestialskie traktowanie w wielu krajach ludzi. Przypominam sobie o obozach koncentracyjnych, które podczas II wojny światowej pochłonęły miliony bezbronnych i niewinnych ofiar. Wtedy wszyscy zaklinali, że nie można dopuścić już nigdy więcej do podobnego pohańbienia człowieka. Jednak dziś na całym świecie, choć słychać głosy wołające o pokój, ma miejsce wiele aktów nienawiści i przemocy, które pozostają bez wyraźnej reakcji ze strony wielu instytucji i państw. Myślę, że nawet podpisywanie różnego rodzaju protestów czy petycji ma sens.

Politycy

Politycy o MDSM:

Jesteście ludźmi obdarzonymi pamięcią, wrażliwością, kreatywnością i działacie w miejscu niezmiernie ważnym dla całej Polski. Trzymajcie się mocno, bo jesteście nam wszystkim bardzo, bardzo potrzebni.
Jeśli mówimy o wartościach (…), to możemy je traktować w sposób encyklopedyczny, możemy je przedstawiać na wykładach; ale jeśli chcemy, żeby ludzie nas zrozumieli, trzeba im je przybliżyć poprzez działalność instytucji (…). MDSM w Oświęcimiu to niezwykła instytucja. Chciałbym podkreślić, że budowali ją przez cały czas wspólnie Niemcy i Polacy – dlatego jest to nadzwyczajny symbol.
Z dużym zainteresowaniem zapoznałem się z pracą MDSM, będącego zarówno miejscem kształcenia politycznego młodzieży, jak i forum spotkań międzynarodowych. Wysiłki te korespondują z zaangażowaniem PE w działania na rzecz wskazywania powiązań pomiędzy przeszłością a przyszłością. W tym wypadku znalazły one wyraz w umieszczeniu obok siebie zdjęć i wypowiedzi byłych więźniów obozu oraz młodzieży odwiedzającej Auschwitz.
Dziękuję, że wyciągnęliście rękę w naszym kierunku. Serdecznie dziękuję też za wasze świadectwo, bo dzięki niemu przez następne stulecia będziemy pamiętali, co się wydarzyło w Auschwitz.
Ja też jestem z pokolenia powojennego, jak pan prezydent Wulff, ale wy jesteście jeszcze bardziej powojenni i nie macie nawet takich wspomnień, jak moje, odziedziczone trochę po rodzicach, co wcale was nie zwalnia z obowiązku wiedzy. Wiedzy, która jednak może być łatwiej połączona z taką optymistyczną wizją świata, że to straszne doświadczenie stanowi jednocześnie zobowiązanie do lepszego i bardziej radosnego życia.
Wypowiedzi uczestników – zarówno byłych więźniów obozów koncentracyjnych, jak i młodzieży – były głęboko poruszające. Świadczyły one w sposób oczywisty o tym, że MDSM odgrywa istotną rolę w podtrzymaniu pamięci o Holokauście oraz w motywowaniu jednostek do przeciwstawiania się takiemu nieludzkiemu zachowaniu teraz i w przyszłości.

Więźniowie

Byli więźniowie obozów koncentracyjnych o MDSM:

MDSM to miejscem, gdzie jak nigdzie indziej nie czuję, że moje życie jest jałowe i puste, gdzie się przekonuję, że mam jeszcze coś do zrobienia, coś pożytecznego. I gdzie jestem wśród ludzi współodczuwających, bliskich i serdecznych.
Dom Spotkań jest dla mnie od lat przystanią ukojenia i odpoczynku podczas trudnych wypraw w moją przeszłość oświęcimską.(…)
Podczas spotkań z młodzieżą wydaje mi się, że zwracam umarłym w ten sposób jakąś godzinę ich życia, że będą przez to istnieć w sercach i umysłach słuchaczy.
Dom Spotkań jest miejscem magicznym (…). To świat młodych mówiący wieloma językami i najważniejsze, ci, którzy są tu potrzebują nas, a my ich. I dlatego mając 90 lat siadam w pociąg z Warszawy i jadę do Oświęcimia, do MDSM.
Dom do myślenia, Dom dla serca.
MDSM - mój drugi dom.
Mam w domu w Żywcu książkę, pamiątkę po moim dziadku, „Weltgeschichte” wydanie lipskie 1926. W niej wyczytałem, że ówcześni włodarze Europy: Francuzi i Niemcy myśleli o zjednoczonej Europie. W czasie rozmów w MDSM z młodymi ludźmi z różnych zakątków świata utwierdzam się w przekonaniu, że taka Europę mamy właśnie tu, w tym mieście, w tym Domu. Europę bez granic, bez uprzedzeń.
Ten Dom trzyma mnie przy życiu.
Fakt, że mimo upływu czasu rośnie liczba pragnących poznać prawdę o największej zbrodni w historii ludzkości jest najlepszym potwierdzeniem celowości istnienia i pozytywnych efektów działalności MDSM-u.
MDSM to mój Dom. Jestem zdumiony, że taki Dom w ogóle istnieje. Nie sądziłem, że w tym miejscu ludzie będą się chcieli spotykać. Nie spodziewałem się też, że mój obozowy los będzie ważny dla tak wielu osób, zwłaszcza młodych.

Fundusz Neumannów

SZANSA NA STYPENDIUM

XVIII edycja konkursu
"Stypendium dla najzdolniejszych"

Wyniki